Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JÓGA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JÓGA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 kwietnia 2020

Tego jeszcze nie grali.

They haven't played that yet. [English version below.]

Globalizacja! Internet! Inne duże słowa! Wszystko to sprawiło, że pewne rzeczy powszednieją i docierają już niemal do wszystkich. Wszyscy słuchamy tego samego, zachwycamy się tą samą muzyką i nucimy te same piosenki, prawda?

Cóż, może nie do końca. Jeśli sięgnąć gdzieś poza "Toss a coin to your witcher" i szczyty list przebojów na Spotify i Tidalu, może uda się odkryć coś nieoczywistego. Warto ich szukać, bo ileż można słuchać tego samego? Gdzieś tam są rzeczy znane mniejszemu gronu odbiorców, a niektóre może prawie nikomu. Poniżej prezentuję listę kilku wspaniałych, a właśnie mniej popularnych artystów i dorzucam garaść wspomnień. To oczywiście nie znaczy, że na pewno ich nie znacie. Zresztą, nie ma co zwlekać - przekonajmy się. Uszeregowałem ich umownie według popularności, tj. od największej do najmniejszej liczby polubień na Facebooku i są to nie tylko aktywni aktualnie wykonawcy.

Zapraszam!

6. Angus & Julia Stone (998 311 polubień)

W porównaniu z innymi wymienionymi tu zespołami ten jest akurat całkiem popularny, ale na przykład spośród moich znajomych chyba mało kto o nim słyszał (a jeżeli tak, to ewentualnie ode mnie). Zresztą umówmy się: niecały milion polubień przy na przykład prawie 36 milionach Metalliki, ponad 76 milionach Justina Biebera czy 86,5 miliona Eminema to nie jest dużo. Nawet Kamil Bednarek (prawie 1,4 miliona) i kilku innych polskich artystów mają ich więcej.

Tutaj natomiast mówimy o rodzeństwie z Australii grającym indie pop z domieszką folku. Duże znaczenie ma gitara, ale w użyciu są też inne, często nieoczywiste instrumenty. Oprócz rodzeństwa na scenie pojawiają się też inni muzycy, ale to właśnie Julia i Angus są w centrum uwagi, Oboje śpiewają, choć ona więcej, ale oboje też grają. Jako zespół występują od 2006 r.

W jaki sposób poznałem ten zespół? Ha, nie mam pojęcia. To jedna z zagadek, których nie umiem rozwikłać. Nie jest to jednak bardzo istotne - najważniejsze, że do tego doszło, a ja mogę się zachwycać ich muzyką. Był okres, w którym towarzyszli mi niemal codziennie - teraz już odrobinę rzadziej, ale nadal bardzo chętnie do nich wracam. Prawie dwa lata temu udało mi się nawet być na ich koncercie w warszawskiej Stodole, zresztą pierwszym w Polsce.

Było przepięknie!

Zespół ma na swoim koncie dwie EP, cztery albumy studyjne (ostatni z 2017 r.) i nieco innych wydawnictw i naprawdę warto go posłuchać. Na zachętę jeden z moich ulubionych utworów w ich wykonaniu:



5. HVOB (87 760 polubień)

Akurat to, jak usłyszałem o tym austriackim zespole, pamiętam dość dobrze. Zauważyłem, że kolega z pracy wyraził zainteresowanie koncertem tych artystów w Krakowie, choć akurat byliśmy na delegacji w Warszawie. Podpytałem co to, posłuchałem i od tamtej pory, choć nie słucham tej muzyki regularnie, to co jakiś czas wracam do wybranych utworów.

Co do zespołu: rozwinięcie skrótu to Her Voice Over Boys i jest to duet od 2012 r. grający muzykę elektroniczną. Od tamtej pory zdążyli wydać między innymi cztery albumy. Ich twórczość jest hipnotyzująca, rytmiczna, świetna do pracy, ale nie tylko. Może pomóc wyciszyć się, uspokoić czy zrelaksować. To naprawdę kojące dźwięki. Zresztą posłuchajcie sami:


4. Ocean/OCN (21 997 polubień)

To polski rockowy zespół, który powstał w 2001 r., kiedyś nazywał się Ocean, potem OCN, a teraz od kilku lat nie widać go na muzycznej scenie. Wcześniej dynamicznie zmieniał się jego skład. Szkoda, ale tak czasem bywa. Zawsze można posłuchać - co prawda z siedmiu wydanych albumów tylko cztery znajdują się na Spotify (i to drugi i trzeci jako Ocean oraz szósty i siódmy jako OCN), ale chyba wszystkie są do wytropienia na YouTube'ie.

Niektórzy z Was mogą kojarzyć zespół z relatywnie popularnego swego czasu singla "Definicja", nagranego z Jamalem, który był polską wersją utworu "Waterfall" zespołu. Ja natomiast poznałem ich, ponieważ jeden z moich znajomych bardzo się nimi ekscytował w liceum - udało mu się nawet ze swoim ówczesnym zespołem zagrać przed nimi support. Wtedy to właśnie po raz pierwszy usłyszałem Ocean/OCN na żywo i byłem pod dużym wrażeniem mocnego, prawdziwie rockowego brzmienia. Da się je usłyszeć z wielu utworów zespołu, aczkolwiek wśród ich dorobku znajdą się też zdecydowanie bardziej balladowe, rzewne piosenki. Dla porównania wrzucam dwa utwory:



3. JÓGA (11 350 polubień)

Przyznam się, że spodziewałem się nawet mniejszej liczby polubień profilu tego zespołu i myślałem, że znajdzie się on na dole tej listy, ale nie i to bardzo miłe zaskoczenie. Jak o nim usłyszałem? Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że było to tak: wrzesień 2014, urodziny miasta Katowice. Poszedłem tam na The Dumplings, którzy jeszcze wtedy nie byli zbyt znani - pod sceną znalazło się chyba około dwudziestu osób. Zanim jednak wystąpił duet z Zabrza, na scenie grało dwóch młodych chłopaczków i choć słyszałem ich wówczas tylko przez chwilę, to zdążyłem się zachwycić. Zespół powstał w 2013 r. w Katowicach i zaczynał jako duet, potem przez chwilę należały do niego trzy osoby, by później wrócić do pierwotnego składu. 

Co prawda od roku nie było za bardzo o nich słychać, ale warto mieć nadzieję, że to się zmieni. Wcześniej zdążyli zagrać sporo koncertów, w tym na dużych festiwalach, wygrać międzynarodowy konkurs Converse Rubber Tracks oraz nagrać dwie EPki i trzy single. No dobrze, ale jaka jest ich muzyka? Piękna. Poruszająca. To alternatywa? Elektronika? Coś takiego, ale w sumie trudno powiedzieć. W dzisiejszych czasach katalogowanie muzyki bardzo często mija się z celem. Najprościej chyba będzie, jeśli posłuchacie sami:


Poza tym wyszukajcie też utwór "bones" i obejrzyjcie teledysk - naprawdę zachęcam.

2. très.b (8 903 polubienia)

W przypadku tego zespołu nie mam najmniejszych wątpliwości, skąd go znam - to zasługa wspaniałych algorytmów Spotify. Platforma podrzuciła mi jakieś jego utwory do playlist, a że niedługo potem jechałem na Wielkanoc pociągiem do Warszawy i z powrotem, miałem sporo czasu w podróży na osłuchiwanie się z tą wspaniałą muzyką.

Zespół powstał w 2005 r. jako współpraca Polki oraz dwóch muzyków o pochodzeniu holendersko-amerykańskim i duńsko-angielskim. Artyści koncertowali w całej Europie, wydali dwa oficjalne albumy, a wcześniej jeszcze jeden, EPkę i trzy single. Zdobyli także Fryderyka i paszport "Polityki". Niestety, w 2013 r. zawiesili działalność, ale nadal można posłuchać nagrań. Jak brzmią? Oryginalnie. Charakterystyczny wokal, wyraźnie słyszalna perkusja, czasem duża dynamika, a czasem konieczne spowolnienie. Czy to indie rock? Podobno. Na pewno warto sprawdzić:



1. Neony (7 295 polubień)

O tym polskim rockowym zespole mogłem usłyszeć na przykład w radiu Egida Uniwersytetu Śląskiego lub poprzez inne, bardziej popularne zespoły, promujące kolegów po fachu. Grupa powstała w 2008 r. we Wrocławiu i od tamtej pory zdążyła wydać trzy albumy, EPkę, kilka singli i inne wydawnictwa. 

Co grają? Rocka. Starego, dobrego rocka, choć może nieco po swojemu. Alternatywnie. Bawią się dźwiękiem, słowem, głosem. Warto posłuchać też ich tekstów - może nie są to największe mądrości świata, ale jest szansa, że jeśli nawet nie dotrą do Was ze swoim przesłaniem, to przynajmniej rozbawią. Posłuchajcie:


A poza tym Neony mogą się też pochwalić znakomitym coverem Maanaamu. O, proszę:


To tyle. Bardzo się ucieszę, jeśli muzyka któregoś z powyższych zespołów przypadnie Wam do gustu. Chętnie posłucham też Waszych propozycji mniej popularnej muzyki. Trzymajcie się ciepło i noście maseczki. Cześć!

ENG:

Globalization! Internet! Other big words! All this meant that some things became widespread, reaching almost everyone. We all listen to the same, admire the same music and hum the same songs, right?

Well, maybe not quite. If you reach somewhere beyond "Toss a coin to your witcher" and other top songs on Spotify and Tidal, you may discover something unobvious. It is worth looking for it, because how long can you listen to the same music? Somewhere there are things known to a smaller audience, and some maybe to almost no one. Below I present a list of some amazing, but not very popular artists and add some memories. This, of course, does not mean that you certainly do not know any of them. Anyway, there is no reason to wait - let's find out. I sorted them according to popularity, i.e. from the largest to the smallest number of Facebook likes and they are not only currently active artists.

Let's get started!

6. Angus & Julia Stone (998 311 likes)

Compared to the other bands mentioned here, this one is quite popular, but for example, among my friends, hardly anyone has heard of it (and if so, possibly from me). Anyway, let's agree: less than a million likes compared with, for example, Metallica's almost 36 million, Justin Bieber's over 76 million or Eminem's 86.5 million is not a lot. Even Kamil Bednarek (almost 1.4 million) and several other Polish artists have more of them.

Here we are talking about siblings from Australia playing indie pop with an admixture of folk. The guitar is of great importance, but other, often not obvious instruments are also in use. In addition to siblings, other musicians also appear on stage, but it is Julia and Angus who are in the spotlight, They both sing (although she does it more often) and also they both play. They've been performing as a band since 2006.

How did I discover this band? Well, I have no idea. This is one of the riddles that I can't solve. However, this is not very important - the main thing is that it happened and I can admire their music. There was a period when they accompanied me almost every day - now a little less often, but I still come back to them very willingly. Almost two years ago I even managed to take part in their first concert in Poland, in Warsaw Stodoła and it was amazing experience!

The band has recorded two EPs, four studio albums (the latest from 2017) and some other releases and it's really worth listening to. As an encouragement, one of my favorite songs performed by them - you can find it above.

5. HVOB (87 760 likes)

In case of this Austrian band I remember quite well how I have heard about it. I noticed that a colleague from work expressed interest in the concert of these artists in Krakow, although we were just on a delegation in Warsaw. I asked what it was, listened to it and since then, although I don't listen to this music regularly, I come back to selected songs from time to time.

As for the band: HVOB stands for Her Voice Over Boys and it is a duo playing electronic music since 2012. Since then, they have released four albums, among other recordings. Their songs are mesmerizing, rhythmic, great for work, but not only. It can help you calm down or relax. These are really soothing sounds. Listen for yourself - you can find an example above.

4. Ocean / OCN (21 997 likes)

This is a Polish rock band that was formed in 2001. It was once called Ocean, then OCN, and now it has not been seen on the music scene for several years. Earlier, its members have been changing dynamically. It is a pity, but sometimes it happens. You can always listen to its music - admittedly, of the seven albums released only four are on Spotify (the second and third as Ocean and the sixth and seventh as OCN), but probably all can be traced on YouTube. Most of the songs are in Polish, but there are also some in English.

People in Poland may associate the band with the relatively popular single "Definicja", recorded with Jamal, which was the Polish version of the band's song called "Waterfall". However, I heard about them because one of my friends was very excited about them when we were in high school - he even managed to support them at one concert with his band at the time. It was then that I heard Ocean / OCN live for the first time and was very impressed with the strong, truly rock sound. You can hear it in many of the band's songs, but they also recorded some tender ballads. For comparison, I posted here two different songs - you can find them above.

3. JÓGA (11,350 likes)

I admit that I expected there would be even fewer likes of this band's Facebook profile and thought that it would be at the bottom of this list, but no and it is a very pleasant surprise. How did I hear about it? I'm not sure, but I think it was like this: September 2014, the birthday of the city of Katowice. I went to listen to The Dumplings, not very well known yet at the time - there were probably about twenty people under the stage. However, before the duo from Zabrze performed, two young guys played on the stage and although I only heard them for a moment, I was delighted. The band was formed in 2013 in Katowice and started as a duo, then for a moment three people belonged to it, and later they returned to their original composition.

It is true that for a year it has not been heard about the JÓGA very much, but it is worth hoping that this will change. Earlier they managed to play a lot of concerts, including at large festivals, win the international Converse Rubber Tracks competition and record two EPs and three singles. Okay, but what is their music like? Beautiful. Touching. Is this an alternative? Electronics? Something like that, but it's hard to say. Nowadays, cataloging music is often pointless. The easiest way will probably be if you listen for yourself - you can find the song "Pod prąd" above. It is in Polish, but the band also has some music in English. You should definitely listen to the song "bones" and also watch the music video - I really encourage you.

2. très.b (8 903 likes)

In the case of this band, I don't have the slightest doubt about how I heard about it - it was thanks to the wonderful Spotify algorithms. The platform added some of its songs to my playlists, and because shortly after that I was going by train to Warsaw for Easter and back, I had a lot of time traveling to listen to this wonderful music.

The band was formed in 2005 as a collaboration of a Polish woman and two musicians of Dutch-American and Danish-English origin. The artists toured all over Europe, released two official albums, and one more before, one EP and three singles. They also won Frederick (Fryderyk - the most prestigious Polish music award) and the Polityka's passport. Unfortunately, in 2013 they suspended their activities, but you can still listen to the recordings. How do they sound? Originally. Characteristic vocals, clearly audible drums, sometimes high dynamics, and sometimes slow down. Is that indie rock? Supposedly. It's definitely worth checking out - above you can find one of my favourite songs of them.

1. Neon (7 295 likes)

I could hear about this Polish rock band, for example, on radio Egida of the University of Silesia or through other, more popular bands, promoting colleagues. The group was founded in 2008 in Wrocław and has released three albums, an EP, several singles and other stuff since then.

What are they playing? Rock. Old, good rock, though maybe a bit in their own way. Alternatively. They play with sound, word and voice. It is also worth listening to their lyrics - maybe they are not the greatest wisdom of the world, but there is a chance that even if they do not reach you with their message, they will at least amuse you. You can find some example above. And besides, Neony can also boast of an excellent cover of Maanaam song. That also can be found above.

That's all. I will be very happy if you like the music of any of the above bands. I would also love to hear your suggestions for less popular music. Keep warm and wear masks. Bye!

niedziela, 21 stycznia 2018

Zdobywaj punkty i obstawiaj!

Collect the points! [English version below].

Życie to gra i to taka, w której zdobywa się punkty. Mając ich odpowiednią ilość wchodzi się na kolejny poziom, zyskując nowe możliwości i umiejętności.

Co to w ogóle za koncepcja i czym miałyby być te punkty? Najprościej rzecz ujmując: pewnością siebie. To ją zdobywamy lub tracimy, idąc przez życie, doświadczając kolejnych zdarzeń, ucząc się. Mając jej więcej, decydujemy się na rzeczy, na które wcześniej nie mieliśmy odwagi: zagadanie do obcej dziewczyny w klubie, zmianę pracy, wzięcie udziału w kursie skoczka spadochronowego, a także podjęcie sie mnóstwa innych mniej lub bardziej szalonych przedsięwzięć.

Ktoś zaraz przytomnie zauważy, że to bzdurna koncepcja. Wynikałoby z niej bowiem, że im więcej pewności siebie, tym lepiej, a to przecież nie do końca prawda. Słusznie! Dlatego właśnie trzeba koniecznie wyróżnić dwa rodzaje pewności siebie. Są to:
  • RPS - racjonalna pewność siebie, 
  • PPS - pusta pewność siebie.
Pojęcia te wydają się w zasadzie być jasne, ale doprecyzujmy: RPS to pewność siebie wynikająca z realnych przesłanek, mówiąc wprost, świadomość własnej wartości. Wiem, co potrafię, jak wyglądam, na ile mogę się przydać. Facet w klubie wiedzący, która dziewczyna jest w jego zasięgu, dlatego, że on ma określony wygląd, zainteresowania, pozycję w życiu i poczucie humoru. Osoba zmieniająca pracę, ekspert w swojej dziedzinie, świadoma tego, ile może zaoferować nowemu pracodawcy i tego, ile on musi za to zapłacić. Ktoś podejmujący wciąż kolejne wyzwania w zakresie sportów ekstremalnych, sztuki przetrwania, ale znający swoją psychikę i organizm na wylot. To przykłady.

Taką pewność siebie miałem na myśli na początku. Można zresztą podawać mniej spektakularne przykłady. Z tych osobistych: jeszcze nie tak dawno temu miałem sporą niechęć do chodzenia na basen. Zdarzało mi się czasem, ale za każdym razem musiałem się przełamywać. Dlaczego? Bo byłem gruby i nie chciałem pokazywać brzucha.

Problem już zniknął. Nadal jestem gruby, ale na basen chodzę z prawdziwą przyjemnością. Co się zmieniło? Zyskałem na pewności siebie. Zacząłem się więcej ruszać (fun fact: cała prezentowana tu koncepcja powstała wczoraj na siłowni) i wiem, że jestem w całkiem niezłej kondycji, poczyniłem pewne postępy w utracie wagi i brzucha (niewielkie, ale jednak) i wierzę w dalsze. Poza tym wszystkim kilka lat temu spotkałem kobietę, która kocha mnie takiego, jakim jestem. Jest super!

Ten cwaniaczek ma podstawy, żeby być pewnym siebie?

Druga strona medalu to wspomniana PPS, pusta pewność siebie. Przekonanie o swojej wyjątkowości, zdolnościach, urodzie, gdy tak naprawdę wcale się aż tak nie wyróżnia. To może tylko szkodzić. Taka postawa musi skutkować porywaniem się z motyką na słońce, braniem na siebie wyzwań nie do przejścia i bolesnymi porażkami. Pozostaje nadzieja, że wyciągnie się z nich wnioski.

Wiecie, co jest najlepsze? To, że punktów pewności siebie nie da się precyzyjnie policzyć. Nikt nie jest też w stanie na 100% stwierdzić, które to RPS, a które PPS. W zasadzie wszyscy wszystkie swoje punkty uznają za te racjonalne, mające podstawy. Inaczej wypaczałoby to całą ideę.

W efekcie w grę zwaną życiem wpleciony zostaje element hazardu. Trzeba obstawiać, czy zaangażowanie się w coś ma sens, bo nasze przekonanie o tym, że damy sobie radę, ma racjonalne podstawy. Ot co.

Oczywiście można zrezygnować z hazardu. Nie obstawiać, czy się uda. Tyle tylko, że to będzie oznaczało zaakceptowanie faktu, że się nie uda, bo próba nawet nie zostanie podjęta. Każde zaangażowanie się w cokolwiek to żeton postawiony na "uda mi się".

Akcent muzyczny? Piosenka, której już jakiś czas nie słuchałem, w wersji na żywo, w aranżacji nieco innej od płytowej:



Mimo wszystko wolę chyba wersję studyjną, ale tej też warto posłuchać.

Cóż... To tyle na dziś. Dobrego tygodnia i pomyślnego obstawiania!

ENG:

Life is a game and one where points are earned. Having the right amount, you enter the next level, gaining new opportunities and skills.

What is the concept and what should these points be? In the simplest words: self-confidence. We gain it or lose it, when we go through life, experience subsequent events, learn. Having more of it, we decide to do the things for which we had not had the courage before: talking to a girl in a club, changing job, taking part in a paratrooper course, and taking a lot of other more or less crazy ventures.

Someone will immediately realize that this is a nonsense concept. It would mean that the more self-confidence the better, and this is not entirely true. Rightly! That is why it is necessary to distinguish two types of self-confidence. These are:
• RSC - rational self-confidence,
• PSC - empty self-confidence.

These concepts seem to be quite clear, but let's specify: RSC is the self-confidence resulting from real premises, to put it simply, awareness of your own value. I know what I can do, how I look, how much useful I can be. A guy in the club who knows which girl is within his reach, because he has a specific appearance, interests, a position in life and a sense of humor. A person changing job, an expert in her/his field, aware of how much he/she can offer a new employer and how much he has to pay for it. Someone undertaking still new challenges in the field of extreme sports, survival art, but knowing her/his own psyche and organism well, knowing what he/she can withstand. These are the examples.

I meant such a self-confidence at the beginning. There are also the less spectacular examples. Personal one: not so long ago, I had considerable reluctance to going to the pool. Sometimes I did it, but every time I had to force myself. Why? Because I was fat and I did not want to show my belly to anyone.

The problem has already disappeared. I'm still fat, but I go to the pool with real pleasure. What changed? I gained the self-confidence. I started to work out more (fun fact: the whole concept presented here was created yesterday in the gym) and I know that I'm in a quite good shape, I have made some progress in losing weight and the belly (small, but still) and I believe in further successes. Besides, a few years ago, I met a woman who loves me the way I am. It is great!

The other side of the coin is the mentioned ESC, empty self-confidence. Man's conviction of his/her uniqueness, abilities, beauty, when he or she really does not stand out so much. It can only injure. This attitude must result in the biting off more than one can chew, taking on impossible challenges and painful failing. The only hope is that some conclusions will be drawn from all that stuff.

Do you know what is the best? The fact that the self-confidence points can not be counted precisely. Nobody is able to determine for sure which are RSC points and which are ESC points. In principle, everybody consider all her/his points to be rational. Otherwise, it would distort the whole idea.

As a result, an element of gambling is woven into the game called life. You have to bet on whether engaging in something makes sense, basing on if your belief, that you will manage, is rational.

Of course, you can give up gambling. You don't have to bet about if things will work. Only that it will mean accepting the fact that they won't work, because the attempt will not even be made. Any involvement in anything is a token placed on "I will succeed".

Musical accent? A song that I have not listened to for a while, today in a live version, in an arrangement somewhat different from the album version. I still prefer a studio version, but this one is also worth listening to.

Well ... That's it for today. Have a good week and successful betting!