Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 grudnia 2019

Święty i prezenty.

Santa and gifts. [English version below.]

"Idą święta, idą święta, każda buzia uśmiechnięta...". Boże Narodzenie już za dwa i pół tygodnia. Na tym etapie jedni mogą myśleć już o rodzinnej atmosferze, inni planować czy zaczynać świąteczne porządki, ale jest pewna rzecz, która zaprząta niemal wszystkie umysły.

PREZENTY.

Tak się składa, że galopujący kapitalizm sprawił, że kwestia obdarowywania się nawzajem stała się bardzo ważną sprawą. Czy to dobrze? Nie mnie oceniać. Tak w każdym razie jest i nieliczne próby zmiany zwyczaju, podejmowane w niektórych rodzinach, a polegające na rezygnacji z prezentów w ogóle czy ograniczeniu się do podarków hand-made raczej tego nie zmieni. Z tematem prezentów wiąże się jednak kilka istotnych pytań.

Wspomnienie zeszłego roku.

Po pierwsze, kto je przynosi w Wigilię? 

Nie chodzi o to, kto je kupuje, kto za nie płaci, kto je pakuje, stawia pod choinką itd. To nie jest ważne. Istotne jest to, kto je przynosi, przynajmniej w metaforycznym sensie. Sprawa z pozoru jest prosta: w Warszawie i innych częściach Polski to św. Mikołaj. Na Śląsku Dzieciątko. W Wielkopolsce Gwiazdor. Poza tym zdarzają się Aniołek, Dziadek Mróz, a może i inni. 

Co jednak, gdy jakaś rodzina wywodzi się z dwóch różnych tradycji? Trzeba ustalić indywidualną historię dla rodziny. W moim rodzinnym domu obowiązująca wersja jest taka, iż pisze się list do św. Mikołaja, on go czyta, na Śląsk przyjeżdża 6 grudnia, potem jedzie do Warszawy, gdzie dociera na 24 grudnia, a treść listów ze Śląska przekazuje Dzieciątku, które pojawia się tam w Wigilię. Proste, logiczne, działa. Jeśli więc zdarzyłoby się, że macie ze swoim partnerem/partnerką podzielone zdania w tej kwestii, a dzieci zaczynają zadawać Wam niewygodne pytania, najwyższa pora wypracować kompromisową historię.

Po drugie, czym obdarować swoich bliskich?

To jeden z trudniejszych tematów. Trzeba wymyślić coś, co nie jest banalne, rzeczywiście sprawi radość obdarowanej osobie, a przy tym nie kosztuje milionów monet. Tu może pomóc sprawdzone rozwiązanie, które odbiera trochę magii świąt, ale jest bardzo praktyczne, a mianowicie ustalenie górnego limitu wartości prezentu. Dzięki temu można uniknąć niezręcznych sytuacji, znacznych dysproporcji i podobnych. 

No dobrze, ale nawet jeśli zna się maksymalną wartość prezentu, to jeszcze nie rozwiązuje to kwestii, co to ma być. Najlepszą sytuacją jest, gdy akurat samemu ma się idealny pomysł na prezent dla danej osoby. Czasami przypadkiem trafia się w sklepie na coś idealnie pasującego do danej osoby albo w chwili olśnienia wpada się na jakiś pomysł i potem angażuje się wszystkie siły, żeby go zrealizować. To jednak relatywna rzadkość. Żeby więc prezent był trafiony, można wprost zapytać osobę, która ma go otrzymać, co chciałaby dostać. To jednak także odbiera trochę magii świętom, a poza tym niektórzy mogą czuć się niezręcznie, mówiąc o własnych zachciankach. Tu z pomocą może przyjść wspomniany wcześniej list do św. Mikołaja. Wystarczy spisać swoje życzenia, umotywować je i zostawić list na parapecie, skąd właściciel sań z reniferami może go odebrać. Każdy członek rodziny powinien tak zrobić, a pozostali zawsze jakimś magicznym sposobem dowiadują się, co było napisane w liście.

Oczywiście, nie trzeba się dopytywać. Można zdać się na swój instynkt, kupić coś i liczyć, że prezent przypadnie do gustu osobie obdarowanej. Może tak będzie. Ale czy warto ryzykować?

Po trzecie wreszcie, gdzie to wszystko kupić?

Zasadniczo opcje są dwie, a każda ma swoje wady. Sklepy stacjonarne albo internet. Te pierwsze wiążą się z tłumami ludzi, chaosem, hałasem i innymi nieprzyjemnościami. Poza tym w sklepach wcale nie najlepiej przegląda się dostępne produkty, a i część oferty może być właśnie niedostępna. Z drugiej strony w okresie świątecznym zakupy przez internet wiążą się z ryzykiem, czy kupione prezenty zdążą dotrzeć na czas. Liczba wysyłanych w tym okresie paczek jest ogromna, więc nie wszystkie uda się dostarczyć w terminie. To taki trochę hazard, bo w najgorszym wypadku może się okazać, że zostanie się zupełnie bez prezentu dla jakiejś osoby lub nawet dla wszystkich.

To właśnie powód, dla którego do tej pory decydowałem się jednak na sklepy stacjonarne. W tym roku postanowiłem wreszcie zmienić podejście. Część prezentów kupiłem w sklepach, ale część zamówiłem przez internet. Wyszedłem z założenia, że trzy tygodnie i więcej powinny wystarczyć na otrzymanie paczki. Jeżeli jednak nie, to trudno. Zawsze pozostaje kupienie symbolicznego prezentu i przygotowanie kartki z informacją, że część właściwa jest w drodze. Przecież wcale nie jest najważniejsze to, kiedy otrzyma się ten prezent. To sprawa drugorzędna, a nawet trzeciorzędna, zakładając, że same prezenty nie są takie ważne.

To chyba tyle. Warto do prezentów świątecznych podejść z głową. Dobrze obdarować bliskich czymś, co ich uraduje, ale nie dać się omamić galopującej konsumpcji. Po prostu.

Piosenka na dziś to coś, czym zachwycam się od kilku tygodni:


To tyle. Miłego dnia, tygodnia i dobrego szukania prezentów, jeśli jeszcze ich nie macie.

ENG:

"Christmas is coming, Christmas is coming, every face smiling ...". There are only two and a half weeks to the Christmas left. At this stage, some may already think about the family atmosphere, others may plan or start Christmas cleaning, but there is one thing that preoccupy almost all minds.

GIFTS.

It so happens that galloping capitalism has turned the issue of gifting one another into a very important matter. Is that good? I don't judge. In any case, this is the thing and the few attempts to change the habit, made in some families, and consisting in giving up gifts in general or limiting them to hand-made gifts, are unlikely to change that. However, there are a few important questions about the topic of gifts.

First, who brings them on Christmas Eve?

It's not about who buys them, who pays for them, who packs them, puts them under the Christmas tree, etc. It doesn't matter. It is important who brings them, at least in a metaphorical sense. The matter is seemingly simple: in Warsaw and other parts of Poland it is Santa Claus. Little Baby Jesus in Silesia. Star-man in Greater Poland. In addition, there are Little Angel, Grandfather Frost and maybe others.

But what if a family comes from two different traditions? You need to establish an individual story for the family. In my family home, the valid version is that a letter is written to Santa Claus, he reads it, then arrives to Silesia on December 6, then goes to Warsaw, where he arrives on December 24, and at the same time he hands on the content of letters from Silesia to the Little Baby Jesus, who appears there on Christmas Eve. Simple, logical, works. So, if it happens that you and your partner have divided opinions on this matter, and the children begin to ask you uncomfortable questions, it's time to work out a compromise story.

Second, what to give to your loved ones?

This is one of the most difficult topics. You have to come up with something that is not trivial, it will actually give joy to the recipient, and at the same time it does not cost millions of coins. Here, a proven solution that takes away a bit of magic of Christmas can help, but it is very practical, namely setting an upper limit on the value of the gift. Thanks to this, you can avoid awkward situations, significant disparities and the like.

Well, but even if you know the maximum value of a gift, it still doesn't solve the question of what it should be. The best situation is when you have the perfect idea for a gift for a given person. Sometimes, by accident, you find something in the store perfectly matching the person, or, in a moment of enlightenment, you come up with an idea and then get all your strength involved to implement it. However, this is a relative rarity. So in order to buy a perfect gift you can directly ask the person who is to receive it what he or she would like to get. However, this also takes some magic away from the Christmas, and besides, some may feel awkward about their own wishes. The aforementioned letter to Santa Claus can be useful there. All you have to do is to write down your wishes, justify them and leave the letter on the windowsill, from where the owner of the sleigh with reindeers can pick it up. Every family member should do this, and the others always find out what was written in the letter in some magical way.

Of course, you don't have to ask. You can rely on your instincts, buy something and hope that the gift will appeal to the recipient. Maybe it will be. But is it worth risking?

Third, finally, where to buy it all?

Basically there are two options, each with its own disadvantages. Regular stores or internet. The first ones are associated with crowds of people, chaos, noise and other unpleasantness. In addition, the stores are not the most comfortable way to view all the products, and part of the offer may not be available. On the other hand, during the Christmas season, online shopping is connected with the risk that the purchased gifts will not arrive on time. The number of packages sent during this period is huge, so not all of them can be delivered on time. It's a bit of a gamble because in the worst case scenario, you may find yourself completely without a present for someone or even for everyone.

This is the reason why I have been choosing stationary stores so far. This year, I finally decided to change my approach. I bought some of the presents in stores, but I ordered the other part online. I assumed that three weeks and more should be enough to get the parcels. If not, well, OK. It is always an option to buy a symbolic gift and prepare a card with information that the main part is on the way. After all, it is not the most important thing when you receive this gift. This is secondary and even tertiary, assuming that the gifts themselves are not so important.

I think that's it. It is worth to approach Christmas presents reasonably. It is good to give loved ones something that will delight them, but not to be deceived by galloping consumption. Just it.

The song for today is something that I've been raving about for several weeks. You can find it above.

That's it. Have a nice day, week and good search for presents if you don't have them yet.

sobota, 20 kwietnia 2019

Wielkanoc jest lepsza.

Easter is better. [English version below.]

Lepsza? Wielkanoc lepsza? Niż co? Niż Boże Narodzenie. Innej konkurencji nie ma, bo w powszechnej świadomości to dwa największe święta w ciągu roku. Zdaję sobie sprawę, że większość z Was pewnie woli to grudniowe, ale...

  • W Wielkanoc jest lepsze jedzenie. Tu pewnie większość z Was się nie zgodzi, ale ja naprawdę nie jestem fanem potraw wigilijnych, a w polskiej tradycji to one są kluczowe przy okazji Bożego Narodzenia. Przy Wielkanocy natomiast chyba nie ma bardzo powszechnych zwyczajów w tym zakresie, co daje większą swobodę. W ten sposób u mnie w domu na przykład pojawia się biała kiełbasa na winie, z oliwkami i rozmarynem. To lepsze niż groch z kapustą i inne dziwactwa. Kluczowe są jednak słodkości. Przy okazji Bożego Narodzenia nie jest z tym źle (sernik i makowiec), ale tu Wielkanoc bezapelacyjnie wygrywa. Sernik jak najbardziej jest, makowiec czasem też, do tego inne ciasta, babki drożdżowe, jakieś cukrowe lub czekoladowe figurki, ale przede wszystkim najważniejsze: mazurki! Te małe skurczybyki są boskie, a najlepsze oczywiście te robione przez moją mamę. To kulinarne cuda. Z mazurkami jest jednak tak, że u każdego mogą wyglądać zupełnie inaczej. To jednak tym lepiej, bo te inne też są na ogół wspaniałe. Wielkanoc 1 - Boże Narodzenie 0.


Ależ śliczności!
  • Merytorycznie Wielkanoc jest ważniejsza. Części z Was może to nie obchodzić, ale to jednak chrześcijaństwo jest źródłem tego, że mamy teraz wolne, możemy odpocząć, spotkać się z bliskimi i poopychać pysznościami. W przypadku Bożego Narodzenia nazwa mówi wszystko. Wielkanoc natomiast to celebracja tego, że Jezus oddał życie za nasze grzechy, dlatego każdy w Kościele bez wątpienia stwierdzi, że to najważniejsza uroczystość w roku liturgicznym.  Nie trzeba nic więcej dodawać. Wielkanoc 2 - Boże Narodzenie 0.

  • Poziom komercjalizacji. Boże Narodzenie stało się tak bardzo odpustowym świętem, wykorzystywanym do sprzedania absolutnie wszystkiego, że to zatrważające. Marki uczą się od najlepszego, czyli od Coca-Coli, która od lat robi to z sukcesami. Spotkania z Mikołajami, Aniołkami, wystawy, promocje i tak dalej pojawiają się obecnie przy okazji tych świąt w jakiejś obłędnej ilości. W tym wszystkim rozmywa się meritum: dla wierzących aspekt religijny, a dla wszystkich czas spędzony z rodziną lub przyjaciółmi. Z Wielkanocą też się to poniekąd dzieje, pojawiają się zajączki, kaczuszki itd., ale skala jest dużo mniejsza. Oczywiście wszystko to wynika w dużej mierze z tradycji dawania prezentów, ale o tym w następnym punkcie. Wielkanoc 3 - Boże Narodzenie 0.
  • Prezenty. W Boże Narodzenie są one oczywiście gdzieś na końcu listy ważnych rzeczy. To nie o nie chodzi. Nie zmienia to jednak faktu, że większość z nas lubi dostawać różne rzeczy - nieważne czy to książka, płyta, skarpetki, telefon czy Porsche. Miło jest coś otrzymać. Co prawda zwyczaj podarunków jest chyba źródłem komercjalizacji z poprzedniego punktu, ale jedno wcale nie musi przekładać się na drugie. Wystarczy do tematu upominków podchodzić z głową. Przy okazji Wielkanocy na ogół nie ma tematu prezentów (chyba, że u Was wygląda to inaczej?). Można się zastanawiać, czy to dobrze, czy to źle, ale uznajmy, że Boże Narodzenie wygrywa w tym aspekcie, przyznając mu honorowy punkt. Wielkanoc 3 - Boże Narodzenie 1.
I to koniec. Można by oczywiście mnożyć kryteria, ale myślę, że dla większości z nich dało by się wykazać wyższość wiosennego święta. W związku z tym Wielkanoc jest lepsza. Poza tym jest też... Formalnie dopiero od jutra. Zgodnie z moimi własnymi zasadami nie powinienem więc jeszcze składać Wam życzeń, ale zrobię to, żeby jutro nie zapomnieć. Oto one:
Na jutrzejsze święto życzę Wam przede wszystkim spokojnego czasu. Odpocznijcie trochę w gronie bliskich od codziennego pędu. Uspokójcie umysły. Znajdźcie może chwilę na refleksję. Nie jakąś konkretną, a taką, jaka Wam się przyda. Pamiętajcie, że nie wszystko musi być idealnie. Wszystkiego najlepszego! Wesołych Świąt!

Piosenka na dziś to cudo, które podesłała mi Luba Ma. Świeżutka, aktualna, posłuchajcie:


To tyle. Dobrego czasu!

ENG:

Better? Easter is better? Than what? Than Christmas. There are no other competitiors, because in the general consciousness they are the two biggest holidays in a year. I realize that most of you probably prefer this in December, but ...

  • There is better food at Easter. Probably most of you will not agree, but I really am not a fan of Christmas Eve dishes, and in Polish tradition they are key on the occasion of Christmas. At Easter, however, there are probably no common customs in this area, which gives more freedom. And so at my home, for example, there is a white sausage on the wine, with olives and rosemary. It's better than peas with cabbage and other quirks. The key, however, are the sweets. It is not bad at Christmas (cheesecake and poppyseed cake), but here Easter definitely wins. Cheesecake is present, the other one sometimes also appears, but there are also other cakes, like yeast cakes, some figures made of sugar or chocolate, but most importantly: shortcrust tarts! These little bastards are divine, and the best, of course, those made by my mother. They are culinary wonders. However, each shortcrust tart can look completely different, depending on who made it. Anyway, it's all the better because these others are also great. Easter 1 - Christmas 0.
  • Substantially, Easter is more important. Some of you may not care, but Christianity is the source of the fact that we have a day off now, we can relax, meet with relatives and indulge in delicacies. In the case of Christmas, the polish name says it all (it's God's Birth). Easter, on the other hand, is the celebration of the fact that Jesus gave his life for our sins, so everyone in the church will with no doubt say that this is the most important celebration in the liturgical year. You do not need to add anything. Easter 2 - Christmas 0.
  • The level of commercialization. Christmas has become such a shoddy holiday and is used to sell absolutely everything. That is frightening. Brands learn from the best, that is from Coca-Cola, which has been doing it successfully for years. Plenty of exhibitions, promotions, meetings with Santa Clauses, Angels, and so forth appear on this occasion in an insane amount. In all this, the point is lost: for believers the religious aspect, and for everyone the time spent with family or friends. With Easter it also happens a bit, there are bunnies, ducklings, etc., but the scale is much smaller. Of course, all this results to a large extent from the tradition of giving presents, but about it at the next point. Easter 3 - Christmas 0.
  • Gifts. At Christmas, they are obviously somewhere at the end of the list of important things. It is not about them. However, this does not change the fact that most of us like to receive things - whether it's a book, a CD, the socks, a phone or a Porsche. It's nice to get something. Although the custom of gifts is probably a source of commercialization from the previous point, it does not have to be like this. It is enough to wisely approach the matter of gifts. When it comes to Easter, this matter usually does not appear (unless it is different for you?). You might wonder if it's good or bad, but let's admit that Christmas wins in this aspect. That results in awarding it with an honorary point. Easter 3 - Christmas 1.

And this is the end. One could, of course, find more criteria, but I think that for most of them it would be possible to demonstrate the superiority of the spring holiday. Therefore, Easter is better. Besides, it is also ... Formally starting only from tomorrow. According to my own rules, I should not give you wishes yet, but I will do so not to forget tomorrow. Here they are:

For tomorrow's holiday, I wish you a quiet time above all. Rest a little among your loved ones from the daily rush. Calm your mind. You can find a moment for reflection. Not a specific one, but the one that will be useful to you. Remember that not everything must be perfect. All the best! Happy Easter!

The song for today is a miracle that My Darling sent to me. It is so fresh and current, so listen to it immediately (but is in Polish). You can find it above.

That's it. Have a good time!

wtorek, 25 grudnia 2018

Mandarynki i przyjaciele.

Tangerines and friends. [English version below.]

Jeszcze niedawno bardzo lubiłem wymyślać i wysyłać ludziom życzenia. Chętnie poświęcałem czas na to, by dla każdej osoby napisać osobiste, skrojone pod nią życzenia, odnoszące się do jej doświadczeń, sytuacji życiowej, pomysłów, planów, celów i marzeń. To było miłe, ale raczej już tak nie robię. Trochę straciłem wenę, trochę brakuje mi czasu, a może są jeszcze jakieś inne powody. Owszem, wymyślam czasem takie spersonalizowane życzenia, ale raczej na wyjątkowe okazje - głównie śluby lub urodziny. Przy okazjach takich jak Boże Narodzenie, gdy życzenia składa się wszystkim, odpuszczam. Wynika może to też z tego, że po prostu zawsze życzę wszystkim jak najlepiej. Niech każdy ma się dobrze, bo w zasadzie czemu miałby nie?

Zdjęcie nieprzypadkowe...

Tutaj jednak napiszę życzenia, jedne dla wszystkich. Nie miałem na nie żadnego wybitnego pomysłu, ale na szczęście sam otrzymałem bardzo dobre i mogę się nimi zainspirować:

Życzono mi wczoraj, żeby każdy dzień był coraz lepszy. Trochę podyskutowaliśmy na ten temat i okazało się, że nie chodzi o to, żeby były one lepsze same z siebie. To mogłoby bowiem być zgubne i prowadzić do spoczęcia na laurach. Gdyby bowiem pewne było to, że każdy dzień i tak będzie lepszy niż poprzedni, po co cokolwiek robić?
Życzę Wam więc, byście każdy kolejny dzień czynili coraz lepszym. Byście z dnia na dzień byli coraz bardziej zadowoleni z efektów swojej pracy, swoich działań. Życzę, żebyście jednak nigdy nie byli z nich zadowoleni w pełni, wiedząc, że kolejnego dnia może być jeszcze lepiej. Miejcie siłę i pomysły, by realizować śmiałe marzenia i by zmieniać świat. Mierzcie wysoko!

Dostałem też wczoraj życzenia, które może same w sobie nie były nad wyraz wyszukane, ale zostałem w nich nazwany "najlepszym przyjacielem", a to sprawiło, że stały się wspaniałe. 
Życzę Wam więc, żeby zawsze był ktoś, kto Was tak nazywa i żebyście wy mieli kogo tak nazywać. Życzę Wam osoby, do której możecie zadzwonić nawet w środku nocy z jakimś problemem i która pogada wtedy z Wami, a jeśli trzeba, rzuci wszystko, przyjedzie i pomoże. Niech to będzie ktoś, z kim można się widzieć dzień w dzień i nie jest nudno, ale można się też nie widzieć pół roku, po czym spotkać i wszystko i tak jest wspaniale. Ktoś, z kim wygłupy są najlepsze.

I wreszcie były życzenia dla całej redakcji Magazynu Studentów Uniwersytetu Śląskiego "Suplement" od Martyny, redaktor naczelnej. Wśród napisanych przez nią słów znalazła się taka fraza: "radości z obierania komuś mandarynek". Mistrzostwo świata! Może odnosić się do wszystkich bliskich osób. Do rodziny i do przyjaciół. To bowiem poetycki opis troski, poświęcania komuś swojego czasu, dbania o dobro drugiego człowieka. Może się też to odnosić do relacji romantycznej (i pewnie w dużej mierze taki był zamysł). 
Miłość to bowiem nie tylko pasja, namiętność, pożądanie, romantyczne spacery przez przyprószony śniegiem park, wykwintne kolacje, piękne kwiaty czy biżuteria. To nie tylko momenty wzniosłe, jak z filmów To jednak też nie tylko ból, rozczarowania i kłótnie, choć w ciężkich chwilach można tak pomyśleć. Miłość to głównie codzienne życie, drobne czynności i zwykłe spędzanie razem czasu. I obieranie komuś mandarynek. I takiej miłości właśnie Wam życzę. Prawdziwej.

Mógłbym oczywiście życzyć Wam jeszcze wielu innych rzeczy oprócz tych wspomnianych powyżej. I życzę. Życzę każdemu z Was jak najlepiej. Po prostu. A jako utwór świąteczny niech będzie John:


Wesołych Świąt!

ENG:

Until recently, I really liked to invent and send wishes to people. I willingly devoted time to writing personal wishes tailored to the particular person, referring to her/his experiences, life situation, ideas, plans, goals and dreams. It was nice, but I do not do it anymore. I lost my creativity a bit, I do not have time and maybe there are also other reasons. Yes, sometimes I come up with such personalized wishes, but rather on special occasions - mainly weddings or birthdays. On occasions such as Christmas, when wishes are made to all, I give it up. Perhaps it also results from the fact that I always wish everyone the best. Let everybody do well, because basically why would not he or she?

Here, however, I will write wishes for everyone. I did not have any outstanding idea, but luckily I received very good wishes and I can inspire myself with them:

It was wished to me yesterday to have every day better than the previous one. We discussed it a little bit and it turned out that it's not about  them being better by themselves. It could be ruinous and lead to becoming lazy. If it were certain that every day will be better than the previous one, why even do anything?
I wish you so that you would make your every day better and better. That you would be more and more satisfied with the results of your work and activities day by day. I hope that you will never be satisfied with them fully, knowing that the next day may be even better. Have strength and ideas to make bold dreams come true and change the world. Be a highflier!

Yesterday I also got wishes, which may not have been sophisticated in themselves, but I was called "best friend" in them, and that made them wonderful.
I wish that there would always be someone who calls you so and that you would have someone to call him/her like that. I wish you a person to whom you can call even in the middle of the night with some problem and who will talk with you then and if necessary, he/she will leave everything, come and help. Let it be someone with whom you can see every day and it is not boring, but you can also not see six months, then you meet and it is great anyway. Someone with whom tomfoolery is the best.

And finally there were wishes for the entire editorial staff of the University of Silesia Students' Magazine "Supplement", which were written by Martyna, editor-in-chief. Among the words she sent there was such a phrase: "the joy of peeling tangerines for someone". Masterpiece! It can refer to all loved ones. To family and to friends. This is a poetic description of dedicating time to someone, of caring for the good of another person. It may also refer to the romantic relationship (and probably to a large extent this was the intention).
Love is not only passion, desire, romantic walks through the snow-covered park, exquisite dinners, beautiful flowers or jewelry. These are not only lofty moments, like in movies. Also it is not only pain, disappointment and quarrels, but in hard times you can think like that. Love is mainly everyday life, small activities and just spending time together. And peeling tangerines. And I wish you such a love. The true one.

I could, of course, wish you many other things besides those mentioned above. I wish you them. I wish you all the best. Just like that. And let John give us a Christmas song - it is above.

Merry Christmas!

niedziela, 2 grudnia 2018

Sprezentuj prezent.

Give a gift. [English version below.]

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta... Z tej okazji kilka słów o powiązanym z nimi temacie. Nie będę pisał rodzinnej atmosferze, poczuciu wspólnoty itd. O tym wszystkim na pewno się już naczytaliście albo jeszcze Was dopadną teksty na ten temat. Skupmy się natomiast na materialnym aspekcie.

Prezenty. Nie są najważniejsze, ale jeśli już się pojawiają, to ważne, żeby były trafione. Jak wymyślić dobry prezent dla jakiejkolwiek osoby (nie tylko na Boże Narodzenie)? Jeśli zna się ją dobrze, to czasem da się wymyślić coś samemu. Gdy człowiek natknie się akurat na coś sensownego w sklepie, to może sam stwierdzić, że to będzie odpowiedni prezent. Gorzej, gdy akurat nie natrafi się na nic takiego.

Problem z wymyśleniem prezentu wcale nie musi oznaczać, że słabo zna się daną osobę, jej gust czy zainteresowania. Wiem, bo nawet gdybym miał kupować prezent sam sobie, to mógłbym mieć problem. Jedna rzecz marzy mi się od dwóch lat, ale nie wiem, czy mój komputer jest do niej przystosowany, a poza tym mógłbym dostać jakieś płyty lub inne drobiazgi. Po prostu nie mam szczególnych potrzeb w zakresie posiadania rzeczy.

Ale pakowanie jest najgorsze!

Szukając pomysłu na udany prezent zawsze można zapytać wprost osobę, która ma zostać obdarowana, co chciałaby dostać. O ile jednak uważam to za rozwiązanie bardzo dobre w przypadku na przykład urodzin, to ze świąt zabiera moim zdaniem ono trochę magii. Przecież prezenty przynosi... No właśnie, kto? Jako osoba pochodząca z rodziny ślasko-warszawskiej postanowiłem ostatnio pogodzić dwa sprzeczne przekazy w tym zakresie i stwierdziłem, że Św. Mikołaj zbiera listy do niego podczas wizyty 6 grudnia, przekazuje je Dzieciątku, a ono 24 grudnia samo albo z dalszą asystą świętego przynosi prezenty.

To o tyle ważne, że ja i moi rodzice nadal co roku piszemy listy do Św. Mikołaja i zostawiamy je na parapecie. Znika list taty, znika list mamy, znika mój, potem dzieje się magia i w wigilię pod choinką pojawiają się prezenty. W pewnym sensie święta nadal są takie jak kiedyś.

Uważam to za bardzo elegancki sposób na przekazanie informacji o tym, co chciałoby się dostać. Żadnego mówienia wprost, jedynie klasyczny i stylowy list. Oczywiście ma on zastosowanie tylko w przypadku świąt Bożego Narodzenia.

Na inne okazje są inne metody. Ja i Luba Ma wymyśliliśmy (a w zasadzie to chyba był jej wyłączny pomysł), że po ślubie w naszym mieszkaniu zawiśnie tablica przedzielona na pół, na której każde z nas będzie wpisywać pomysły na prezenty dla siebie. Trudno bowiem wymyślić coś ot tak, gdy ktoś nagle zapyta, co chciałoby się dostać. Na tablicy natomiast będzie można zapisywać wszelkie rzeczy, które wpadną nam w oko podczas zakupów czy buszowania w internecie. To taka forma ogólnodostępnego notesiku. Bardzo się cieszę na to rozwiązanie.

Oczywiście są też inne sposoby. Można dawać prezenty uniwersalne, można nie dawać ich w ogóle. Można losować. Spotykając się co roku ze znajomymi w wigilię (już po spędzaniu jej w gronie rodzinnym) właśnie tak robimy. Każdy przynosi po prostu coś drobnego, a potem z całej puli losuje prezent dla siebie.

A jakie wy macie podejście do prezentów? Pytacie? Piszecie? Spisujecie? Kto u Was przynosi prezenty w Boże Narodzenie? Co chcielibyście dostać. Dajcie znać! Zostawiam Was z zupełnie nieświątecznym utworem:



Dobrego wieczoru i tygodnia. I pamiętajcie: coraz bliżej święta, coraz bliżej święta...

ENG:

Christmas is coming, Christmas is coming, ... On this occasion, a few words about the topic related to it. I will not write about the family atmosphere, a sense of community, etc. You have probably already read about all this or you will read about it soon. Let us focus on the material aspect.

Gifts. They are not the most important, but if they appear, it is important they should be adequate. How to come up with a good gift for a particular person (not only for Christmas)? If you know him/her well, sometimes you can come up with something yourself. When you encounter something sensible in the store, you can say that it will be the right gift. Worse, when you do not encounter anything like that.

The problem with finding a gift does not necessarily mean that a given person's taste or hobbys are poorly understood. I know, because even if I had to buy a gift to myself, I could have a problem. There is one thing I've been dreaming of for two years, but I do not know if my computer is adapted to it, and besides, I could receive some CDs or other things. I just do not have special desires in terms of possessing things.

When looking for an idea for a successful gift, you can always ask directly the person who is about to receive it, what she or he would like to get. However, I think that this is a very good solution in case of, for example, a birthday, but applied to Christmas it takes a part of magic away. After all, the presents are brought by... Well, by who? As a person coming from the family of Silesia and Warsaw, I recently decided to reconcile two contradictory opinions in this matter and stated that St. Nicholas collects letters to him during the visit on December 6, he passes them to the Child Jesus, and he on December 24 alone or with the further assistance of the saint brings gifts.

It is important, because my parents and I continue to write letters to St. Nicholas and leave them on the windowsill every year. The dad's letter disappears, my mother's letter disappears, my letter magicly disappears, then magic happens, and presents appear on the Christmas eve next to the Christmas tree. In a sense, holidays are still as it once was.

I find this a very elegant way to provide information about what you would like to get. No direct answers, just a classic and stylish letter. Of course, it only applies to Christmas.

There are other methods for other occasions. Me and My Darling decided (and in fact, it was probably only her idea) that after the wedding in our apartment there will hang a blackboard divided in half, where we will be writing in ideas for gifts for ourselves. It is difficult to think of an idea just like that when someone suddenly asks what you would like to get. On the board, however, you will be able to save all the things that fall into your eye when shopping or surfing on the internet. It is a form of a widely available notepad. I am very happy for this solution.

Of course there are other ways. You can give universal gifts, you can give up giving them at all. You can draw them. While we meet every year with friends on Christmas Eve (after spending it in the family circle), we do it. Everyone brings something nice, and then he or she draws a gift for himself or herself from the whole pool.

And what is your approach to the gifts? You ask? You write? You list? Who brings you presents at Christmas? What would you like to get? Let me know! I leave you with a completely non-Christmas song, which you can find above

Have a good evening and a week. And remember: Christmas is coming, Christmas is coming...