Pokazywanie postów oznaczonych etykietą streaming. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą streaming. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 maja 2020

Dobre? Bo/choć polskie!

Good? Because / although Polish! [No English version today, since this text is related to Polish TV series.]

Wydaje mi się, że swego czasu powszechne było przekonanie, że jeśli seriale, to tylko amerykańskie albo ewentualnie brytyjskie. Wszystko inne to szrot. Oczywiście nie było to nigdy prawdą. Teraz, w dobie streamingu ludzie coraz częściej zdają sobie z tego sprawę i doceniają seriale hiszpańskie, niemieckie czy nawet polskie. Nadal jednak dość często można spotkać się z poglądem, że produkcje telewizyjne z naszego kraju to tylko maczetami.

Raczej nie wchodzę w dyskusje na ten temat, ale zawsze opinie te niemiłosiernie mnie wkurzają. To przecież skrajna głupota. Naprawdę dobrych polskich seriali jest całe mnóstwo i nie ograniczają się do tytułów z ostatnich lat, jak "Ślepnąc od świateł"  czy "Rojst". Poniżej prezentuję zestawienie kilku moich ulubionych polskich seriali. To oczywiście nie jest kompletna lista, ale kolejność na niej nie jest przypadkowa. Przejdźmy do rzeczy:

7. Pitbull (2005-2008)

Tę produkcję niemal na pewno znacie, bo fabuła jest powiązana z głośną serią filmów o tym samym tytule. Pierwszy sezon miał pięć odcinków, drugi dwanaście, a trzeci czternaście i wszystkie opowiadają o perypetiach pracowników Wydziału Zabójstw Komendy Stołecznej Policji,  potem przeniesionych do Wydziału Walki z Terrorem Kryminalnym. Porachunki z gangsterami będące motywem spinającym całą serię pokazano tu naprawdę dynamicznie.

Serial ten to oczywiście pierwsza klasa produkcji kryminalnych, z odpowiednim klimatem i wciągającą fabułą. Tym, co jednak szczególnie wyróżnia "Pitbulla", jest plejada świetnie napisanych i zagranych postaci. Te najbardziej znane to oczywiście groźny Despero, w którego wcielił się Marcin Dorociński i prawy Gebels, odgrywany przez Andrzeja Grabowskiego. Oprócz nich mamy między innymi Krzysztofa Stroińskiego grającego inteligentnego Metyla, skutecznego strzelca Benka, odgrywanego przez Janusza Gajosa, Pawła Królikowskiego w roli Igora, Rafała Mohra jako młodego Nielata, a także Weronikę Rosati, Romę Gąsiorowską czy Michała Żurawskiego. 

Ci bohaterowie razem z towarzyszącymi im innymi charakterystycznymi postaciami tworzą na tyle interesującą mieszankę, że akcję śledzi się z zapartym tchem. Można to zrobić na przykład na vod.tvp.pl.

6. Glina (2003-2008)

Ten serial składający się z dwóch sezonów po kilkanaście odcinków jest chyba gorzej pamiętany niż niektóre z obecnych na tej liście. Wynika to pewnie z bardziej kameralnego charakteru opowieści: barwnych bohaterów jest mniej i po prostu jako policjanci wydziału zabójstwo merytorycznie rozwiązują oni mniej lub bardziej łączące się ze sobą zagadki kryminalne. Jednocześnie też mierzą się ze swoimi prywatnymi problemami. Nie ma tu wielkiej walki pod hasłem "policja kontra gangsterzy".

Jednocześnie klimat tego serialu jest zdecydowanie bardziej mroczny niż na przykład "Pitbulla", co wynika też z brutalnego charakteru wielu zbrodni przedstawianych w kolejnych odcinkach. W tej sytuacji Jerzy Radziwiłowicz w roli posępnego nadkomisarza Andrzeja Gajewskiego odkrywającego kolejne poziomy makabry spisuje się wspaniale, a partnerujący mu Maciej Stuhr, Jacek Braciak i Robert Gonera także trzymają wysoki poziom. Oprócz nich w obsadzie znaleźli się między innymi Sławomir Orzechowski czy Marian Dziędziel.

O tym, że powyższe składa się na naprawdę wciągającą policyjną opowieść, możecie przekonać się także zaglądając na vod.tvp.pl. Serdecznie zachęcam!

5. Belfer (2016-2017)

O tym serialu zapewne słyszeliście, bo po pierwsze jest stosunkowo nowy, a po drugie był dość mocno promowany. Maciej Stuhr wciela się tu w rolę nauczyciela języka polskiego, który próbuje wyjaśnić zagadki kryminalne szkół, w których uczy. Nie ukrywam, że "Belfer" ma swoje wady - choćby wyjaśnienie zagadki z drugiego sezonu uważam za mocno naciągane. Niemniej jednak w ogólnym rozrachunku fabuła jest naprawdę wciągająca, a niektóre sekwencje są wręcz imponujące - nie zdradzając za dużo, odcinek drugiego sezonu w całości opierający się o ucieczkę przed zamachowcem to coś rewelacyjnego.

W obsadzie wrażenie robią też Sebastian Fabijański jako gangster Kuś, Grzegorz Damięcki jako wpływowy biznesmen, Krzysztof Pieczyński w roli lokalnego dziennikarza, Łukasz Simlat grający podejrzanego nauczyciela, Paweł Królikowski i Piotr Głowacki jako miejscowi policjanci, Magdalena Cielecka, Przemysław Bluszcz, Katarzyna Dąbrowska i inni, a z młodszych na przykład Paulina Szostak. To zresztą tylko najważniejsze postacie pierwszego sezonu, z których niewiele pojawia się w drugim. Tam natomiast obserwujemy na przykład Szymona Piotra Warszawskiego w roli oficera CBŚ, a także cały zestaw młodszych aktorów grających uczniów, jak na przykład Zofia Wichłacz, Michalina Łabacz, Damian Kret czy Eliza Rycembel. Siłą rzeczy, ponieważ akcja serialu rozgrywa się w szkole, bohaterów jest sporo. Na szczęście jednak w większości udało się napisać ich w taki sposób, że stają się oryginalni, wiarygnodni i poznajemy ich charaktery nawet nie skupiając się na nich przez zbyt długi czas. 

Gdyby ktoś chciał nadrobić tę produkcję, to zdaje się, że jest dostępna na przykład w player.pl. Jeśli jeszcze jej nie widzieliście, to moim zdaniem warto to zrobić.

4. Zbrodnia (2014-2015)

To dużo bardziej kameralna opowieść, składająca się z dwóch sezonów po trzy odcinki i wyprodukowana przez AXN. Fabuła opiera się o śledztwo w sprawie morderstw, do których dochodzi na Półwyspie Helskim. W zasadzie te kilka ostatnich słów wyjaśnia, dlaczego ten serial jest tak dobry. Po pierwsze intryga jest naprawdę interesująca i robi mocne wrażenie na odbiorcy. To zabójstwa, a nie kradzieże rowerów i winni muszą zostać znalezieni. Po drugie, lokalizacja jest nie do podrobienia. Najbardziej charakterystyczny z polskich półwyspów jest bardzo klimatycznym miejscem akcji. Piękne nadmorskie ujęcia, chłód wybrzeża czy wrażenie pustki i kameralności, powodowane między innymi tym, że na Helu jest tylko jedna główna droga naprawdę służą serialowi.

Podobnie jak przy wcześniejszych pozycjach, tu także obsada jest kolejnym mocnym punktem produkcji. Prym wiodą Wojciech Zieliński i Joanna Kulig w rolach policjantów pracujących nad sprawą. Są skupieni na śledztwie, a mniej na swoich prywatnych sprawach, które jednak w jakiś sposób też wypływają. Poza nimi pojawiają się tu między innymi Dorota Kolak, Aleksandra Popławska, Magdalena Boczarska i Radosław Pazura. W zasadzie każda osoba z obsady w krótkim czasie zdołała wykreować wiarygodną i interesującą postać z własnymi motywami i podejmowanymi działaniami. 

Naprawdę polecam obejrzenie "Zbrodni". Tym bardziej, że można to teraz zrobić na Netfliksie, więc w zasadzie wystarczy kliknąć.

Pora na przejście do podium...


3. 07 zgłoś się (1976-1987)

Oto prawdziwy klasyk polskiej telewizji! Żywy dowód na to, że Polacy też potrafią, a nawet potrafili kiedyś. Bronisław Cieślak przez dwadzieścia jeden odcinków wcielał się w rolę porucznika Sławomira Borewicza (kod wywoławczy: 07), niezwykle skutecznego śledczego Milicji Obywatelskiej. W swojej karierze zajmował się zabójstwami, kradzieżami, szantażami - całym spektrum możliwych przestępstw. Jednocześnie zawsze dobrze się prezentował czy potrafił uwieść. Imponował.

Czy ten serial był narzędziem propagandy? Oczywiście. Czy to w czymś przeszkadza? Nieszczególnie. Intrygi prezentowane w poszczególnych odcinkach były naprawdę interesujące, a niektóre wybijają się szczególnie. Doskonale pamiętam na przykład odcinek "Zamknąć za sobą drzwi", gdzie Piotr Fronczewski gra gościnnie emerytowanego policjanta z Nowego Jorku. To po prostu fabularna perełka. 

Oprócz powyższego "07 zgłoś się" można oglądać jako swoiste przypomnienie dawnych czasów (dla starszych) albo lekcję historii (dla młodszych). Poza tym jednak zdecydowałem się umieścić ten serial na niniejszej liście, w dodatku tak wysoko, bo bez niego mogłyby nie powstać inne tu wymienione. Pewnie, można się inspirować zagranicą, ale produkcja opisująca przygody słynnego porucznika dobitnie pokazała, że można i w naszych realiach.

2. OficerOficerowie oraz Trzeci oficer (2004-2008)

To absolutnie jedna z moich najbardziej ukochanych polskich produkcji. Pozornie trzy osobne seriale składają się tak naprawdę na jedną, choć nie bardzo mocno powiązaną fabułę i opisują pracę CBŚ i wywiadu. Każdy z nich ma wyraźną, osobną oś fabularną. Mamy tu porachunki gangsterskie i infiltrację szeregów przestępców, porwania, przekręty i brutalne przejęcia majątków, a także terrorystów. Nie brakuje też skorumpowanych przedstawicieli władzy i organów ścigania.

W "Oficerze" i "Trzecim oficerze" w główną rolę wciela się Borys Szyc, który gra oraz gra, że gra i jest to swoiste "one man show". Nawet jeśli ktoś nie przepada za tym aktorem, to uważam, że w tym przypadku naprawdę warto dać mu szansę. W "Oficerach" natomiast jako główni bohaterowie wspólnie błyszczą Katarzyna Cynke i Cezary Pazura. Oprócz nich przez trzy sezony przewijają się takie tuzy polskiego aktorstwa jak Jacek Braciak, Eryk Lubos, Krzysztof Globisz, Maciej Kozłowski, Jan Frycz, Andrzej Chyra czy Marian Dziędziel. Listę można zresztą rozwijać: Tamara Arciuch, Wojciech Solarz, Robert Więckiewicz, Magdalena Różczka, Magdalena Cielecka, Jan Englert, Marcin Perchuć, Bartłomiej Topa, Przemysław Bluszcz, Mirosław Zbrojewicz czy Tomasz Dedek. Na tym zakończę, ale można by jeszcze dopisywać kolejne nazwiska. Ach, jest jeszcze Paweł Małaszyński w roli Granta. Wiem, że nie jest to najbardziej ukochany polski aktor, ale jako główny antagonista w pierwszym serialu, a potem swoisty cień unoszący się nad bohaterami wypada naprawdę wiarygodnie.

Nie chcę zdradzać dużo więcej, bo główną zaletą tej produkcji są właśnie zwroty akcji, nieszablonowa fabuła i znakomicie odgrywane reakcje bohaterów na zdarzenia. Jeśli więc nie widzieliście jeszcze tych trzech seriali, to naprawdę koniecznie je nadróbcie. To także możecie zrobić na vod.tvp.pl

1. Ekipa (2007)

Długo wahałem się między miejscem pierwszym i drugim, ale ostatecznie uznałem, że to "Ekipa" zasługuje na to miesjce. Wynika to z jednego prostego powodu: w polskich realiach to produkcja jedyna w swoim rodzaju. Oto political fiction, przedstawiające pracę polskiego rządu jako grupy profesjonalistów, którym zależy na dobru kraju. Nie może być inaczej, jeżeli nagle premierem ma zostać niezaangażowany politycznie wykładowca ekonomii z Zamościa. 

"Ekipa" jest fantastycznie napisana. Bohaterowie mierzą się z ponadprzeciętną ilością kryzysów bezpieczeństwa, biznesmenami dążącymi do monopolu, obywatelami protestującymi przed utratą pracy i całym spektrum innych zagrożeń, a także z polityką samą w sobie i swoimi oponentami w tym zakresie. Marcin Perchuć w roli idealisty wkraczającego do polityki to klasa sama w sobie, ale mogłoby tak nie być, gdyby nie jako znakomici partnerzy na ekranie. Wśród nich znaleźli się między innymi Krzysztof Stroiński w roli szefa Kancelarii Premiera, Katarzyna Herman jako szefowa gabinetu politycznego, Janusz Gajos grający byłego premiera, Andrzej Seweryn wcielający się w prezydenta, Rafał Maćkowiak w roli rzecznika prasowego, a także Agnieszka Grochowska, Marek Kalita, Marcin Bosak, Marcin Dorociński czy Michał Żurawski. 

Podobnie jak przy poprzedniej pozycji, wolę nie zdradzać dużo więcej, bo tym przyjemniej ogląda się ten serial, gdy kolejne wyzwania zaskakują nas tak samo jak bohaterów. Dodam tylko, że poza opisanymi powyżej kwestiami serial dobitnie pokazuje jak praca na szczeblu rządowym wpływa na życie prywatne - wieczne zaskoczenia, konieczności jechania gdzieś nie wiadomo po co, nieplanowane spotkania i wysoki poziom stresu odbijają się także na rodzinach bohaterów. To wszystko możecie zobaczyć sami, choćby na ipla.tv.


To by było na tyle. Gwoli podsumowania warto się zastanowić, co łączy wymienione powyżej pozycje. Jaki mają wspólny mianownik? Nietrudno zgadnąć, że chodzi o to, że niemal wszystkie te produkcje to seriale kryminalne, a jeśli nawet nie, to chociaż sensacyjne. Zastanawiam się, czy to kwestia mnie i tego, że zwracam uwagę głównie na takie produkcje? A może życie w Polsce z jakiegoś powodu sprawia, że opowieści o marazmie, zbrodni, poczuciu jałowości czy trudnościach dnia codziennego udają się polskim twórcom wyjątkowo dobrze? Oczywiście jest tu miejsce na optymizm, ale raczej ostrożny, stonowany. Prawda leży pewnie gdzieś pośrodku, łącząc obie te teorie.

Chciałem też jeszcze raz podkreślić, że nie jest to kompletna lista. Mógłbym dopisać do niej choćby "Paradoks", "Prokuratora" czy "Rojst", ale postanowiłem gdzieś postawić kreskę. To były produkcje, które naprawdę mi się podobały, ale brakowało im jakiegoś nadzwyczajnego wyróżnika (choć warstwa wizualna w "Rojście" to nadal majstersztyk). 

Poza tym nie ma tu na przykład "Odwróconych", "Watahy" czy "Paktu", ponieważ nie widziałem jeszcze wszystkich sezonów lub kontynuacji tych seriali, co nie zmienia faktu, że na tyle, na ile zdołałem zobaczyć, to fantastyczne rzeczy.  Z oczywistych względów nie ma tu też seriali, których mimo najszczerszych chęci jeszcze w ogóle nie widziałem, jak choćby "Ślepnąc od świateł". Mam nadzieję, że uda mi się je nadrobić i może wtedy przyjdzie pora na kolejny taki tekst, ale z dopiskiem vol. 2. Szczerze na to liczę i chętnie przyjmę Wasze propozycje takich seriali. Jeśli je macie, napiszcie proszę w komentarzu.

Teraz to już naprawdę wszystko. Zostawiam Was z przepiękną, hipnotyzującą piosenką. O, taką:


Trzymajcie się ciepło. Myjcie często ręce. Dobrego wieczoru i tygodnia!

niedziela, 12 stycznia 2020

Styczeń z potencjałem.

January with potential. [English version below.]

Nie będę się dzisiaj bardzo rozpisywał. Brakuje mi czasu (znów wyjazd  na delegację) i weny (tak czasem bywa). Chcę jednak zwrócić waszą uwagę na pewne rzeczy w popkulturze.

Otóż, mamy już 2020 r. Nowy rok, nowy ja, a przede wszystkim nowe filmy i seriale. Ten rok zdecydowanie nie zapowiada się pod tym względem aż tak dobrze jak poprzedni. Są produkcje, na które rzeczywiście choć trochę czekam, jak "Diuna" Denisa Villeneuve'a,  "The New Mutants", czyli horror Foxa o mutantach, "No Time to Die", które może rzeczywiście będzie ostatnim filmem z Danielem Craigiem w roli Jamesa Bonda, "Birds of prey" o Harley Quinn, "Tenet" Christophera Nolana, "Psy 3" , "Eternals", które może bardzo mocno różnić się od dotychczasowych filmów MCU. Są także inne, ale niemal nic z tego nie jest wielce ekscytujące. Trochę słabo.

Zamiast wybiegać więc niemal rok w przyszłość, może warto skupić się na trwającym już miesiącu. Mamy już prawie połowę stycznia, ale czekają nas jeszcze dobre rzeczy. Ja pragnę zwrócić waszą uwagę na trzy, które dostarczy Pan Netflix.

Plakaty oczywiście ze strony Netflixa.

Po pierwsze, Chilling adventures of Sabrina. Już 24 stycznia na największej platformie streamingowej pojawi się trzeci sezon tego serialu. Wiem, że części z Was może on nie odpowiadać. ale mnie i moją żonę dotychczasowe dwa mocno wciągnęły. Ten serial to teen drama ze sporą dawką kiczu, ale też z nieco mroczniejszymi elementami. Postacie są dobrze zarysowane i mierzą się z realnymi problemami (no, w większości), a sam serial jest po prostu zabawny, intrygujący i bardzo przyjemny w odbiorze. 

To, o jakiej stylistyce mówimy, może Wam nakreślić zapowiedź trzeciego sezonu stworzona jako przebojowy teledysk, który możecie znaleźć pod TYM LINKIEM.

Po drugie, Bojack Horseman. Od 31 stycznia na Netfliksie można będzie znaleźć drugą połowę szóstego sezonu tego znakomitego serialu animowanego. Będzie to najprawdopodobniej domknięcie opowieści o podstarzałym koniu-celebrycie, który ma dużo więcej problemów niż przyjaciół i w zasadzie każda jego próba odbicia się od dna spełza na niczym. Sam serial jest wielkim hitem i niemal na pewno już o nim słyszeliście. Jeśli oglądaliście wcześniejsze odcinki, to zapewne nie  trzeba Was namawiać do sięgnięcia po finałowe. Jeśli natomiast jeszcze nie śledziliście przygód Bojacka Horsemana, to być może do 31 stycznia zdążycie nadrobić. Warto!

Wreszcie po trzecie, Uncut gems. To film de facto z 2019 r., ale zdaje się, że w Polsce nie można go było zobaczyć w kinach, może tylko na niektórych festiwalach. 31 stycznia pojawi się na Netfliksie i to jest chyba w moim osobistym rankingu  najbardziej ekscytująca pozycja z tutaj wymienianych. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że to dramat czy film kryminalny, w którym Adam Sandler, znany głównie z głupawych komedii, wciela się w główną rolę, nowojorskiego jubilera zmuszonego do podjęcia ryzykownych decyzji. Co więcej, podobno jest w tym rewelacyjny. Mało? Wszystko wskazuje na to, że ten film po prostu wygląda obłędnie. Spójrzcie na zwiastun:


Mało? To może przekona Was to, że na portalu metacritic.com średnia ocen przyznanych filmowi przez profesjonalnych krytyków to "90"? To świadczy o tym, że zdecydowana większość ludzi, którzy ocenianiem filmów zajmują się na codzień, uważa, że Uncut gems jest świetne. 

Jeszcze mało? To nie wiem już, czym Was przekonać. Ja w każdym razie jestem niemiłosiernie podekscytowany.

To tyle. Zostawiam Was z jednym z moich ulubionych utworów w ogóle, a przy okazji wykorzystanym w jednym z odcinków Bojacka Horsemana. Posłuchajcie:



Trzymajcie się! Dobrego dnia, tygodnia i miesiąca. Dobrego oglądania!

ENG:


I will not write much today. I lack time (delegation again) and inspiration (sometimes it happens). However, I want to draw your attention to some things in pop culture.

Well, we already have 2020. New year, new me, and above all new movies and series. This year is definitely not going to be as good as the previous one. There are productions that I'm waiting for at least a bit, like Denis Villeneuve's "Dune", "The New Mutants" - Fox's horror about mutants, "No Time to Die", which may actually be the last film with Daniel Craig as James Bond, "Birds of prey" about Harley Quinn, "Tenet" by Christopher Nolan, "Dogs 3" (third part of classical polish action movie), "Eternals", which can be very different from previous MCU movies. There are also others, but almost none of this is very exciting. That's a pity.

So instead of looking almost a year ahead, it may be worth focusing on an ongoing month. We have almost half of January, but we are still waiting for some good things. I would like to draw your attention to three that Mr. Netflix will provide.

First, Chilling adventures of Sabrina. On January 24, the third season of this series will appear on the largest streaming platform. I know that some of you may not like it, but both my wife and I have really enjoyed it. This series is a teen drama with a large dose of kitsch, but also with slightly darker elements. The characters are well outlined and face real problems (well, most of the time), and the show itself is simply funny, intriguing and very pleasant to watch.

The example of the style we are talking about can be seen in the announcement of the third season created as a hit music video which you can find at THIS LINK.

Secondly, Bojack Horseman. From January 31, Netflix will feature the second half of the sixth season of this amazing animated series. This will most likely close the story of an aging celebrity horse who has many more problems than friends, and basically his every attempt to bounce back from the bottom comes to nothing. The show itself is a huge hit and you've almost certainly heard of it. If you've watched earlier episodes, then you probably don't need to be persuaded to reach for the final ones. However, if you have not yet followed the adventures of Bojack Horseman, then you may be able to catch up by January 31. Well worth it!

Finally, thirdly, Uncut gems. Actually this is a film from 2019, but it seems that it could not be seen in cinemas in Poland, maybe only at some festivals. On January 31 it will appear on Netflix and this is probably in my personal ranking the most exciting item listed here. Why? First of all, because it is a drama or a criminal movie in which Adam Sandler, known mainly from silly comedies, plays the main role of a New York jeweler forced to make risky decisions. What's more, apparently he is sensational in it. Not enough? Everything seems to indicate that this movie just looks incredibly. Just look at the trailer - you can find it above.

Not enough? So maybe you let me convince you with the fact that on metacritic.com the average rating of the film by professional critics is "90"? This shows that the vast majority of people who evaluate movies on a daily basis think that Uncut gems is great.

Not enough yet? I don't know how to convince you anymore. In any case, I am mercilessly excited.

That's it. I leave you with one of my favorite songs in general and also used in one of Bojack Horseman's episodes. You can find it above.

Take care! Have a good day, week and month. Good watching!

niedziela, 21 lipca 2019

Nasze dobro narodowe.

Our national treasure. [English version below.]

Dosłownie w ten weekend opublikowano pierwszy zwiastun serialu "Wiedźmin" z Henrym Cavillem w roli tytułowej, produkowanego przez Netflix. Produkcja oparta na prozie Andrzeja Sapkowskiego ma zadebiutować na największej platformie streamingowej już pod koniec tego roku.

Wraz z żoną obejrzeliśmy zwiastun i stwierdziła, że poszłaby to obejrzeć. Wtedy uświadomiłem ją, że mowa o serialu, który obejrzymy nie ruszając się z domu, a to tylko ułatwia sprawę. Mi też zwiastun się spodobał. Serial wygląda obiecująco. Jest ładnie, dużo się dzieje, Geralt, może poza nadmiarem mięśni, wygląda tak, jak powinien. Czekam.

Niestety, polski internet jest polskim internetem. Nie mówię, że każdy musi się ze mną zgadzać. Jeśli jednak coś krytykuje, to powinien to robić merytorycznie. Tymczasem...

Takie oto są komentarze.

Zarzuty o kiepskiej jakości efekty specjalne może nawet mają sens. Nie wiem, nie znam się. Przeczytałem też gdzieś, że Aretuza wygląda zbyt posępnie i z tym nawet się zgadzam. Komuś innemu nie odpowiada muzyka i faktycznie brzmi trochę zbyt podobnie do większości trailerów fantasy. Podobnie ktoś inny stwierdził, że jemu się ten zwiastun po prostu nie podoba. Okej, nie musi.
Są różne gusta, więc szanuję odmienne zdanie.

W ciągu ledwie półtorej dnia pojawiło się jednak wobec tego zwiastunu mnóstwo zarzutów, które są zupełnie bzdurne. Oto kilka najczęstszych:
  • "Co to za dziwny medalion?" - cóż, to pytanie zadawane raczej przez fanów Wiedźmina, a jakże, ale tych znających go tylko z gier CD Projekt Red. Pojawiający się w serialu medalion wiedźmiński Geralta jest bowiem okrągły i widnieje na nim głowa wilka. Nie ma kształtu głowy wilka. Dlaczego? Bo dokładnie tak medalion został opisany w książkach. Chwała więc twórcom za wierność oryginałowi. Choć, szczerze powiedziawszy, wersja z gier wygląda lepiej.

  • "Henry Cavill nie nadaje się do tej roli / nie umie grać" - jak dla mnie jedyną wadą Geralta pokazanego w zwiastunie są wspomniane już wcześniej przerośnięte muskuły. Poza tym mimika, oczy, włosy, sposób poruszania się lub, mówiąc w skrócie, całokształt kupuje mnie w pełni. Brytyjski aktor wygląda wspaniale w roli wiedźmina, a dodatkowo jest wielkim fanem tej postaci, zatem wierzę, że na planie dawał z siebie wszystko. Zależy mu na pewno na sukcesie tej produkcji. Z kolei twierdzenie, że Henry Cavill nie jest dobrym aktorem jest po prostu śmieszne, gdy zdążyliśmy go już oglądać choćby w takich filmach jak "Mission Impossible: Fallout", "Kryptonim U.N.C.L.E" czy nawet to nieszczęsne "Justice League", w którym był jednym z jaśniejszych punktów.
  • "Brakuje słowiańskości" - wiedźmina stworzył Andrzej Sapkowski, Polak. Polacy to naród słowiański. Tyle. Czy to znaczy, że wiedźmińskie uniwersum jest słowiańskie? Ależ skąd! Mówimy o świecie, w którym istotną rolę odgrywają elfy i krasnoludy, pochodzące z mitologii germańskiej (i może nordyckiej). To świat, w którym gros imion (choćby Yennefer, Triss czy Yarpen) i nazw (na przykład Nilfgaard, Oxenfurt czy Kaedwen) zdecydowanie nie brzmi po słowiańsku. W najpopularniejszej serii Andrzeja Sapkowskiego pojawiają się też oczywiście elementy słowiańskie, jak choćby strzyga, ale mamy również do czynienia z całą plejadą stworzeń mających zupełnie inną genezę, jak choćby jednorożce czy sukkuby. Ponadto część opowiadań o przygodach Geralta opiera się o takie baśnie jak Piękna i Bestia czy Królewna Śnieżka. W związku z tym mówienie o słowiańskości sagi o wiedźminie jest absurdem.
To oczywiście nie wszystko. Można by się jeszcze odnieść do wielu innych głupich komentarzy, choćby dotyczących ciemoskórych driad. Nie będę tego jednak robił. To, co jest, wystarczy. Nie mam oczywiście żadnej pewności, że serial "Wiedźmin" będzie dobry. Mam jednak szczerą nadzieję, że tak. Chętnie też o nim podyskutuję, pod warunkiem, że będzie to sensowna wymiana poglądów, a nie jęczenie, że "miało być inaczej".

A wy? Czekacie na "Wiedźmina"? Macie swoje obawy? Wkurzają Was kretyńskie komentarze? Piszcie, jeśli chcecie. Tymczasem zostawiam Was z dobrą muzyką:


To by było na tyle. Dobrego dnia, tygodnia, życia!

ENG:


Literally this weekend, the first trailer of the series "The Witcher" with Henry Cavill in the title role, produced by Netflix was published. The production based on Andrzej Sapkowski's prose is to debut on the largest streaming platform by the end of this year.

Together with my wife, we watched the trailer and she said that she would go and see it. Then I made her realize that we are talking about the series, which we will watch without leaving home and that only makes things easier. I also liked the trailer. The series looks promising. It looks nice, a lot is happening, Geralt, maybe except the excess muscle, looks like he should. I am waiting.

Unfortunately, Polish internet is Polish Internet. I'm not saying that everyone has to agree with me. However, if someone criticizes something, he or she should do it substantively. However... It is not happening.

Objections about poor quality special effects may even make sense. I do not know, I am not an expert. I also read somewhere that Aretuza looks too gloomy and I even agree with that. Someone else does not like the music and it actually sounds a bit too similar to most fantasy trailers. Similarly, someone else said that he did not like this trailer. Okay, he does not have to. There are different tastes, so I respect different opinions.

However, in the course of just a day and a half, there have been many accusations against this trailer, which are completely nonsense. Here are some of the most common:
  • "What is this strange medallion?" - Well, this is a question asked by Witcher fans, but those who know him only from CD Projekt Red games. Appearing in the series, the Geralt's medallion is round, and the head of a wolf appears on it. It is not wolf head shaped. Why? Because exactly in that way the medallion was described in the books. So praise the creators for loyalty to the original. Although, to be honest, the game version looks better.
  • "Henry Cavill is not suitable for this role / does not know how to play" - as for me the only defect of the Geralt shown in the trailer are the already mentioned overgrown muscles. Besides that, facial expressions, eyes, hair, a way to move or, in short, the whole performance, is great in my opinion. British actor looks great as a witcher, and is also a big fan of this character, so I believe that he did his best on the set. He certainly cares about the success of this production. In turn, the claim that Henry Cavill is not a good actor is just ridiculous when we've already seen him in such films as "Mission Impossible: Fallout", "The Man from U.N.C.L.E." or even the unfortunate "Justice League" in which he was one from brighter points.
  • "Slavic is missing" - the Witcher was created by Andrzej Sapkowski, a Pole. Poles are a Slavic nation. That is all. Does it mean that the Witcher universe is Slavic? Of course not! We are talking about a world in which elves and dwarves from the Germanic (and maybe Norse) mythology play an important role. It is a world in which the majority of names (like Yennefer, Triss, Yarpen or Nilfgaard, Oxenfurt, Kaedwen) definitely do not sound Slavonic. In the most popular series of Andrzej Sapkowski, there are of course also Slavic elements, such as a striga, but we also deal with a whole range of creatures having a completely different genesis, such as unicorns or succubuses. In addition, some of the stories about the adventures of Geralt are based on such fairy tales as Beauty and the Beast or Snow White. Therefore, talking about the witchers as a Slavic saga is absurd.
This is not everything, of course. One could still refer to many other stupid comments, even those concerning dark-skinned dryads. I will not, however, do it. What is written, is enough. Of course, I have no certainty that the Witcher series will be good. However, I sincerely hope so. I will also be happy to discuss it, provided that it would be a sensible exchange of views, not a whimper that "it  was supposed to be different".

And how about you? Are you waiting for The Witcher? Do you have your fears? Are you mad at moronic comments? Write, if you want. In the meantime, I leave you with good music. You can find it above.

That's it. Have a good day, week, life!