Pokazywanie postów oznaczonych etykietą master's thesis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą master's thesis. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 czerwca 2018

Do brzegu!

To the shore! [English version below.]

Tonąłem. Zbliżałem się do morskiego dna. Wciągały mnie wiry wodne. A jednak udało mi się wyrwać. Jakimś cudem pokonałem wszystkie przeszkody, wystawiłem głowę ponad powierzchnię wody i zaczerpnąłem tchu. O czym mowa? O studiach oczywiście. Dzisiaj zdałem ostatni egzamin. Już nie tonę, choć może mnie jeszcze zmyć fala w postaci wyników poprzedniego egzaminu. Mam jednak nadzieję, że fala ta popchnie mnie tylko w stronę brzegu.


Właśnie, bo do brzegu jeszcze daleko. Nim będzie dopiero obronienie pracy magisterskiej. Niektórzy już stoją na suchym lądzie. Znajomi z moich studiów jeszcze nie, ale są znacznie bliżej. Jedni mają prace już gotowe i oddane, inni napisane w znacznie bardziej zaawansowanym stadium niż ja. Jestem trochę do tyłu.

Zdradliwa głębia prac zaliczeniowych!

Najważniejsze jest jednak to, że wszyscy jesteśmy już na powierzchni wody. Oddychamy. To, czy broniąc się dopłynę do brzegu za miesiąc, czy za cztery miesiące, ma znaczenie drugorzędne. Naprawdę. Cel widać, droga jest prosta, a to, że po drodze czają się na pewno jeszcze jakieś zawirowania, problemy z obliczeniami czy cokolwiek, jest immanentną cechą rzeczywistości. Każde choć trochę ambitniejsze działanie, którego celem jest osiągnięcie czegoś względnie istotnego (w tym przypadku tytułu magistra), musi się wiązać z pewnymi trudnościami. Bez tego wspomniany cel nie miałby żadnej wartości. 

Nie ma więc powodu, by martwić się przesadnie problemami. One muszą zostać pokonane, gdy jest się już tak blisko. Skoro widać cel, już wszystko musi się udać. Determinacja jest zbyt wielka. Zaszło się za daleko, by przyszła porażka. Fakt, takie myślenie czasem może być niebezpieczne, ale nie tutaj. W końcu praca magisterska to nie Himalaje.

Pamiętajcie, że trudności zawsze będą. Trzeba po prostu pokonywać je pojedynczo, pamiętając, ile udało się osiągnąć już wcześniej.

Piosenka na dziś nie jest zbyt mocno związana z tematem, ale jakże piękna:

Dobrego tygodnia!

P S Wiem, że tytuł magistra to współcześnie nic takiego. Ojejku.
P S 2 Spokojnie, to już jeden z ostatnich wpisów związanych ze studiami. Serio.

ENG:

I was drowning. I was approaching the sea bottom. I was drawn in by a whirlpools. And yet I managed to break free. Somehow I overcame all the obstacles, put my head above the surface of the water and took a breath. What are we talking about? Obviously, studies. I passed the last exam today. I do not drown anymore, although I can still be washed off by the wave in the form of the results of the previous exam. However, I hope that this wave will only push me towards the shore.

Well, it's still far to the shore. It means succesful defence of the master's thesis. Some are already standing on this dry land. Friends from my studies are not yet there, but they are much closer than me. Some have already finished their thesis, the others are in a much more advanced stage than me. I'm a little bit behind.

The most important thing is that we are all on the surface of the water. We breathe. Whether I will reach the shore by defence in a month or in four months is secondary. Really. The goal can be seen, the road is simple, and the fact that there can be still some turbulence on the way, problems with calculations or anything, is an immanent feature of reality. Each and every bit more ambitious action, the aim of which is to achieve something relatively important (in this case a master's degree), must be associated with some difficulties. Without this, the goal would have no value.

There is no reason to worry too much about problems. They must be defeated when you are already so close. If you can see the goal, everything must work. Determination is too great. It has gone too far for a failure to happen. Fact, such thinking can sometimes be dangerous, but not here. In the end, the MA thesis is not the Himalayas.

Remember that the difficulties will always be there. You simply have to overcome them one by one, remembering how much you have achieved before.

The song for today is not too closely related to the theme, but really beautiful. You can find it above.

Have a good week!

P S I know that a master's degree is not impressive these days. What a pity.
P S 2 Relax, this is one of the last entries related to studies. Seriously.

niedziela, 17 czerwca 2018

To nie jest kolejny wpis!

This is not yet another entry! [English version below.]

Dziś prawie bez treści. Dlaczego? Bo nie ma czasu. Sesja, praca magisterska i zwykła praca postanowiły przypuścić wspólny atak, a efekt jest taki, że na bloga brakuje czasu. Ta niedziela musi być robocza.

Żeby być uczciwym: to efekt jasno ustalonych priorytetów. Aktualnie hierarchia wygląda następująco:
impreza > dokończenie studiów > blog.
Tak, impreza na szczycie. Nie wstydzę się tego, bo nie chodzi o zwykły clubbing, ale o spotkanie z rzadko widywanymi przyjaciółmi, w dodatku z istotnego powodu. Tak było wczoraj, gdy moja dobra przyjaciółka wyprawiała urodziny. Zdarza jej się to znacznie rzadziej niż raz na rok, w związku z czym obecność była obowiązkowa.

Było pięknie!

Od pewnej godziny zatem bawiliśmy na imprezie w ogrodzie, wcześniej przygotowywaliśmy prezent i w ten sposób z całej soboty roboczej zrobiły się ledwie 3-4 produktywne godziny. Ale wiecie co? Wcale nie żałuję. Pamiętajcie, pasje są ważne, obowiązki też, ale przyjaciele najważniejsi. Z tym optymistycznym akcentem Was zostawiam.

Muzyczny klasyk na dziś:


Dobrego, produktywnego, pełnego wrażeń tygodnia!

ENG:

Today, almost without content. Why? Because there is no time. A session, master's thesis and ordinary work decided to launch a joint attack, and the effect is lack of time for blog. This Sunday must be a working day.

To be honest: it is the effect of clearly set priorities. Currently the hierarchy is as follows:
the party > graduation > blog.
Yes, the party at the top. I am not ashamed of this, because it is not about ordinary clubbing, but about meeting with rarely seen friends, in addition for a good reason. Yesterday was that way, when my good friend made a birthday party. It happens to her much less often than once a year, therefore the presence was obligatory.

We have been having fun at a garden party whole night, we've been preparing a gift before, and in this way, only 3-4 hours were productive over the whole working Saturday. But you know what? I do not regret it at all. Remember, passions are important, responsibilities too, but friends the most. I leave you with this optimistic accent.

A musical classic for today is posted above.
Have a productive, fun-filled week!

niedziela, 20 maja 2018

Akceptacja.

Acceptance [English version below].

Podobno mam mieć w tym roku obronę pracy magisterskiej. Tyle tylko, że w tym celu trzeba mieć co bronić. Praca się tworzy i raczej faktycznie zostanę magistrem jeszcze w 2018 r. Czy jednak nastąpi to w najbliższym możliwym terminie, czyli w lipcu? Nie jestem przekonany. W tym celu praca, której do tej pory napisałem może ciut więcej niż jedną trzecią, za trzy i pół tygodnia musiałaby być gotowa i oddana.

Nie jest to oczywiście niewykonalne, ale trudne, biorąc pod uwagę, że lwią część mojego czasu pochłania życie zawodowe, wieczorami próbuję przygotowywać projekty na bieżące zaliczenia na studia, a nie mam też ochoty na całkowitą rezygnację z życia towarzyskiego.

Ktoś mógłby powiedzieć: "trzeba było zacząć wcześniej". Bardzo ku*wa dobra rada. Tyle tylko, że:

  1. teraz już nie bardzo przydatna;
  2. w sumie zacząłem wcześniej, ale niewiele z tego wynikło (o czym wspominam też >>tutaj<<).
Mimo to, gdybym bardzo się sprężył, zapewne dałbym radę wyrobić się w terminie. Pozostaje jedno pytanie: po co?

Wiślańska nerka najlepiej odda Twoje myśli!

To już koniec studiów. Tytuł ten nie jest mi paląco potrzebny na już. Ewentualne studia podyplomowe nie są kwestią życia i śmierci. Po co więc się spinać, żeby za wszelką cenę zdążyć w lipcu? Słyszę opinie, że po to, żeby mieć sprawę z głowy i nie przejmować się nią przez wakacje. Według mnie to jednak bzdura. Nawet jeśli nie dam rady w wyznaczonym terminie złożyć pracy do dziekanatu, to zabraknie mi niedużo i przez większość wakacji będę ją miał już dawno napisaną. Co za tym idzie: o obronie zacznę myśleć dopiero, gdy znacznie przybliży się jej termin.

Nie mam więc żadnego ważnego powodu, żeby się spieszyć i niepotrzebnie denerwować. Akceptuję to, że być może obronię się dopiero na jesieni. Pogodziłem się z tą myślą. Nie znaczy to wcale, że odpuściłem teraz temat pracy magisterskiej. Wręcz przeciwnie: zajmuję się nią, gdy mam wolną chwilę. Podchodzę do tego jednak na luzie.

Tego Wam też życzę. Zastanawiajcie się, czy warto się denerwować i czy dotrzymanie różnych terminów jest dla Was rzeczywiście niezbędne. Zaakceptujcie to, że nie wszystko się uda.

Piosenka na dziś - wy już pewnie to słyszeliście, ale ja po raz pierwszy usłyszałem ją dopiero wczoraj/dzisiaj i urzekła mnie kompletnie:


Życzę Wam dobrego tygodnia. Do zobaczenia wkrótce!

ENG:


Apparently I have my master's thesis defence this year. It's just that for this you must have something to defend. The thesis is being created and I will rather actually become a master in 2018. Will it happen as soon as possible, in July? I'm not sure. For this purpose, the work, which is written for now in maybe a little more than one third, would have to be ready in three and a half weeks .

Of course, this is feasible, but difficult, given that the huge part of my time is consumed by my professional life, in the evening I try to prepare projects for my current classes, and I do not want to give up social life altogether.

Someone might say, "you should have started earlier". Very good f*cking advice. It's just that:
  1. it is not useful anymore;
  2. In total, I started earlier, but not much of it resulted (as I also mentioned >>here<<).
Even so, if I worked really hard, I would probably be able to make it on time. One question remains: what for?

This is the end of studies. This title is not urgently needed for me. Possible postgraduate studies are not a matter of life and death. So why to fight at all costs to defend in July? People say that in order to not to worry about it through the vacation. In my opinion, it is nonsense. Even if I do not manage to submit my thesis to the dean's office within the prescribed period, I will be ready a few days after. For the rest of vacation I won't worry and I will start thinking about defense when its deadline will be much closer.

So I have no important reason to hurry up and unnecessarily nervous. I accept that I may defend myself in the fall. I accepted this idea. This does not mean that I have now given up the subject of my master's thesis. Quite the contrary: I work on it always when I have a spare moment. I approach it, however, at ease.

I wish you that. Think about whether it is worth being nervous and whether it is really necessary for you to meet different deadlines. Accept that not everything will succeed.

The song for today - folk cover of polish song. Quite cool. You can find it above.
I wish you a good week. See you soon!


niedziela, 22 kwietnia 2018

Patrz w przód!

Look forward! [English version below.]

Tydzień temu całą niedzielę musiałem poświęcić studiom. Najpierw zajęcia od 8 rano na jednym końcu miasta, potem seminarium magisterskie na drugim końcu, a potem powrót do pierwszego miejsca i tkwienie tam aż do wieczora. Cóż, sam sobie wybrałem los studenta zaocznego.

W każdym razie chciałbym się skupić na tym seminarium. Wchodziłem na nie z 20 stronami pracy. Wyszedłem z max 1,5. Dowiedziałem się, mówiąc wprost, że jakieś 90% tego, co zrobiłem do tej pory, nadaje się do kosza. Przykre? Jasne, że trochę tak. W końcu ileś mojej pracy poszło na marne. Uczciwie jednak przyznam, że trochę się tego spodziewałem. Dotychczasowy tekst nie był najwyższych lotów, bo pisany nieco po omacku. Brakowało kontaktu z panią promotor.

To wszystko jednak nieważne. Istotne jest to, co z nią ustaliłem i zaplanowałem i że teraz wiem, co robić. Powstała nowa wizja. Lepsza. Sensowniejsza. Dzięki temu przez ostatni tydzień napisałem ponad 4 strony znacznie lepszego tekstu. Mało? Może tak się wydawać, ale ja mam na uwadze to, że były dni, kiedy nie napisałem zupełnie nic i że generalnie nie miałem w tym tygodniu zbyt wiele czasu.

W trakcie prób pisania powstają dziwne nazwy plików i folderów...

Skupmy się na chwilę. Co sensownego można wyciągnąć z moich desperackich prób ukończenia studiów? Przede wszystkim to, że nie warto zajmować się tym, co już było. To, co napisałem wcześniej, nie za bardzo nadaje się do czegokolwiek? Trudno. Zmarnowałem czas? Trudno. To już się stało i nic się na to nie poradzi. Zamiast tracić więc kolejne chwile na rozpamiętywanie przeszłości, trzeba skupić się na przyszłości i spojrzeć na to, co można zrobić dobrze. Wiem, jakie działania powinienem podjąć, co napisać i tego się trzymam.

Patrzmy w przód, nie w tył. Dopiero w ten sposób jesteśmy w stanie coś zdziałać.

A piosenka na dziś to hit sprzed kilku lat:


Tyle na dziś. Dobrego tygodnia!

ENG:

Last week, I had to dedicate the entire Sunday studying. First classes from 8am at one end of the city, then the master's seminar at the other end, then return to the first place and being there until the evening. Well, I've chosen the fate of an extramural student myself.

Anyway, I would like to focus on this seminar. I entered it with 20 pages of thesis. I left with a maximum of 1.5. I learned that 90% of what I have done so far is suitable for the bin. Is that sad? Sure, a bit like that. After all, a lot of my work went to waste. Honestly, I admit that I expected it a little. That text was not brilliant, because it was written with a bit groping, while I had no contact with the promoter.

However, all this is not important. What is relevant is what I agreed and planned with her and that now I know what to do. A new vision has been created. The better one. The more reasonable one. Thanks to this, over the last week I wrote over 4 pages of a much better text. Little? It may seem like this, but I have in mind that there were days when I did not write anything at all and that I generally did not have much time this week.

Let's focus for a moment. What useful can we conclude from my desperate attempts to graduate? That there's no sense in dealing with what has already happened. What I wrote earlier is not very suitable for anything? All right. I wasted the time? All right. It has already happened and nothing can be done about it. Instead of losing the next moments to remembering the past, one must focus on the future and look at what can be done well. I know what actions I should take, what to write and I stick to that.

Look forward, not back. Only in this way we can do something important.

And the song for today is a polish hit from a few years ago. You can find it above.

That's all for today. Have a nice week!